(87) Odrobina ekshibicjonizmu dla zwiększenia oglądalności
Moim marzeniem jest, żeby wszystkie ciężarne kobiety były tak sprawne w ciąży jak ja. Dlatego też startujemy z Kasią fizjoterapeutką w plebiscycie "Glosu Wielkopolskiego" na kobietę roku 2013. Wygrana lub udział w finale byłyby szansą na promowanie aktywności fizycznej w ciąży i w walkę ze stereotypami.
Zrób dobry uczynek - zagłosuj na nas (sms SUPER.242 na numer 72355).
Jak więc się czuję? Świetnie. Jestem już w dziewiątym miesiącu ciąży, a na ogół zapominam, że mam brzuch. Większość ludzi otwiera szeroko oczy, słysząc że niedługo rodzę. Jedna ze znajomych powiedziała dwa tygodnie temu, że teraz jest dopiero pewna, że spodziewam się dziecka. Wcześniej nie chciała popełnić faux pas, bo może po prostu "trochę ci się przytyło". Z tego samego powodu nie zrobiłam sobie jeszcze sesji zdjęciowej, bo dopiero teraz widać wyraźny brzuch. Jeszcze niedawno nosiłam przedciążowe dżinsy-biodrówki, ale teraz jednak już górne guziki mi przeszkadzają.
Ból pleców? "Przecież wszystkich w ciąży bolą plecy" - nie wiem o czym mówicie.
Koleżanka bezkutecznie kilkakrotnie chciała mi pożyczyć taki wielki róg-poduchę do spania. Nie skorzystałam, bo naprawdę nie wiedziałam niby po co (i tu macie aspekt finansowy ćwiczeń - jeśli wydasz pieniądze na aktywność fizyczną, to nie będziesz musiała ich wydawać na zbędne gadżety typu róg-poducha).
Rozstępy? Mam jeden półcentymetrowy. Trochę trwało zanim zorientowałam się, że to rozstęp. Długo myślałam, że chyba przecięłam się paznokciem...
Postawa, chód? Niedawno zirytowałam nawet nietrzeźwego mężczyznę, który zaczepił mnie, pytając "Dlaczego do ..... nędzy nie chodzisz tak" i tu zademonstrował ugięte nogi i maksymalne odchylenie do tyłu. Zresztą często stwarzam ludziom dyskomfort, bo zaburzam ich sposób myślenia o świecie. Powinnam się przecież toczyć jak połączenie kaczuszki z parowozem, a ja podbiegam, bardzo szybko chodzę, odmawiam siadania w fotelach.
Sprawność? Biorę udział również w zajęciach nieciążowych. Nie mam wrażenia, żebym jakoś odstawała od grupy. Szczerze mówiąc, często widzę, że radzę sobie lepiej od wielu osób. Wiem, że to nieelegancko się porównywać, ale to wynika raczej z mojego instruktorskiego zboczenia. Muszę przecież dyskretnie kontrolować moje podopieczne, i potem jak idę sama ćwiczyć, to też widzę więcej.
Strach przed porodem? Jeśli czegoś się boję to aspektu organizacyjno-kulturalnego. Że będę czekać w trzygodzinnej kolejce na korytarzu jak jedna z naszych klientek, że żaden wielu badających mnie lekarzy nie powie "dzień dobry", nie mówiąc o rozmowie ze mną, itd. Sam poród nie spędza mi snu z powiek. Jestem sprawna. Dlaczego miałabym nie dać rady?
Ciąg dalszy wynurzeń nastąpi.
Od ćwiczenia się nie rodzi, to bezczynność szkodzi!
Stowarzyszenie na Rzecz Wspierania Kobiet "Dbamy o Mamy"
wtorek, 1 kwietnia 2014
niedziela, 23 marca 2014
(86) Prowadzimy w plebiscycie - dziękujemy i prosimy o jeszcze wiecej głosów!
Od 10 dni prowadzimy w plebiscycie "Głosu Wielkopolskiego" na kobietę roku 2013. Tu możecie śledzić aktualne wyniki:
http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3364437,kobieta-przedsiebiorcza-2013-anna-wawrzyniakstrzelinska-i-katarzyna-grzymislawska,id,t.html
Bardzo bardzo Wam dziękujemy! Liczymy, że będziecie z nami do końca plebiscytu 5 kwietnia i dzięki temu zrobimy kolejny wspólny krok w zwalczaniu ogromnego problemu epidemiologicznego jakim jest prawie całkowity brak aktywności fizycznej przyszłych mam.
Jeśli jeszcze na nas nie głosowaliście lub chcecie zagłosować kolejny raz, to posimy o sms na nr 72355 o treści SUPER.242 Niestety sms kosztuje 2,46 zł, ale w zamian głosujący otrzymują dostęp do dowolnego internetowego wydania gazety.
Poniżej więcej o problemie epidemiologicznym, z którym walczymy.
Być może pamiętacie, a może chociaż słyszałyście o czasach, kiedy porodówki były więzieniami, nikt nie mógł rodzącej towarzyszyć, rodzono w wieloosobowych salach, przy braku jakiejkolwiek intymności. Rodzącym nie udzielano żadnych informacji, a jedyną pozycją porodową było leżenie na plecach. Tak się działo, co więcej, uważano, że to jedyne słuszne rozwiązanie, konieczne z medycznego punktu widzenia (że niby bezpieczeństwo, brak zarazków i utrudnień dla personelu medycznego, itd.) Zmian nie spowodowali lekarze, ale "ludzie z ulicy", przyszłe mamy, aktywiści, dziennikarze.
Teraz coś podobnego dzieje się z podejściem do aktywności fizycznej w ciąży (choć to żadna nowość, w USA udowodniono już 30 lat temu, że aktywność w ciąży to WYŁĄCZNIE korzyści). Za bezpieczny i rozsądny uważa się bezruch, ewentualnie jakieś ćwiczenia, które nawet trudno nazwać ćwiczeniami (uniesienie rąk do wysokości ramion w siadzie na krześle).
Niestety tak myślą nie tylko ciężarne kobiety i ich otoczenie, ale też często lekarze (jeśli myślicie, że widocznie mają rację, to wróćcie do pierwszego akapitu - kto był przeciw wszelkim humanitarnym i zdroworosądkowym zmianom na porodówkach w imię "medycyny"?)
Tymczasem regularna aktywność fizyczna w ciąży to prosty i tani sposób (przecież możesz ćwiczyć w mieszkaniu, na świeżym powietrzu, całkiem za darmo) na poprawę zdrowia fizycznego ciężarnej i jej dziecka oraz kondycji psychicznej przyszłych mam. Przyszłe mamy zapewniają swoim dzieciom mnóstwo korzyści, np. "polisę" w postaci lepiej rozwiniętego łożyska, mniej tkanki tłuszczowej, lepszy rozwój motoryczny i nerwowy. Same nie mają lub prawie nie mają dolegliwości ciążowych, są sprawniejsze, szczuplejsze, nie wiedzą co to rozstępy, pociążowa nadwaga i nietrzymanie moczu. Nie boją się porodu i na ogół przechodza go sprawniej i bez ingerencji medycznych. To też sposób na oszczędności w służbie zdrowia. Sprawne matki nie potrzebują wielu konsultacji, ich porody są tańsze, a dzieci zdrowsze.
Nic tylko wstać z kanapy i się ruszyć, ale o tym nie usłyszysz od swojego lekarza skupionego na wynikach krwi i usg. Nie dowiesz się z mediów, bo tam będzie "ekspert" ginekolog z nadwagą, który nigdy w życiu nie widział ciężarnej robiącej przysiady, za to zacznie opowiadać o nie mających związku z tematem patologiach. A dziennikarka, która sama jest przekonana, że od zginania kolanek się roni, a intensywne marsze trzeba przerwać w połowie ciąży, nie zada żadnego dociekliwego pytania. Nie dowiesz się też z gazet dla rodziców, bo tam królują zachowawcze głupoty. Może się nawet zdarzyć tak, że nie dowiesz się tego od prowadzących ćwiczenia dla ciężarnych, bo z braku zainteresowania przyszłych mam takie zajęcia funkcjonują czasem wyłącznie w grafiku internetowym, a z drugiej strony ciężko przerażeni prowadzący proponują zdrowym kobietom kręcenie stopą lub barkami jako "aktywność fizyczną". Nie pomogą też koleżanki, nawet te oświecone, bo są na ogół oświecone do momentu zajścia w ciążę. Potem najbardziej błahe jednostkowe zdarzenie zinterpretują jako przeciwskazanie do ruchu.
Tymczasem bezruch w ciąży to nie jest profilaktyka jak się wszystkim wydaje, ale mniejsze zło, które należy podjąć tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, np. kiedy leżysz na patologii ciąży. A i wtedy powinnaś wykonywać odpowiednie subtelne ćwiczenia...
My chcemy to zmienić, ale wiemy, że same głową muru nie przebijemy. Może tytuł kobiety roku dałby nam szansę na promowanie aktywności w ciąży?
Od 10 dni prowadzimy w plebiscycie "Głosu Wielkopolskiego" na kobietę roku 2013. Tu możecie śledzić aktualne wyniki:
http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3364437,kobieta-przedsiebiorcza-2013-anna-wawrzyniakstrzelinska-i-katarzyna-grzymislawska,id,t.html
Bardzo bardzo Wam dziękujemy! Liczymy, że będziecie z nami do końca plebiscytu 5 kwietnia i dzięki temu zrobimy kolejny wspólny krok w zwalczaniu ogromnego problemu epidemiologicznego jakim jest prawie całkowity brak aktywności fizycznej przyszłych mam.
Jeśli jeszcze na nas nie głosowaliście lub chcecie zagłosować kolejny raz, to posimy o sms na nr 72355 o treści SUPER.242 Niestety sms kosztuje 2,46 zł, ale w zamian głosujący otrzymują dostęp do dowolnego internetowego wydania gazety.
Poniżej więcej o problemie epidemiologicznym, z którym walczymy.
Być może pamiętacie, a może chociaż słyszałyście o czasach, kiedy porodówki były więzieniami, nikt nie mógł rodzącej towarzyszyć, rodzono w wieloosobowych salach, przy braku jakiejkolwiek intymności. Rodzącym nie udzielano żadnych informacji, a jedyną pozycją porodową było leżenie na plecach. Tak się działo, co więcej, uważano, że to jedyne słuszne rozwiązanie, konieczne z medycznego punktu widzenia (że niby bezpieczeństwo, brak zarazków i utrudnień dla personelu medycznego, itd.) Zmian nie spowodowali lekarze, ale "ludzie z ulicy", przyszłe mamy, aktywiści, dziennikarze.
Teraz coś podobnego dzieje się z podejściem do aktywności fizycznej w ciąży (choć to żadna nowość, w USA udowodniono już 30 lat temu, że aktywność w ciąży to WYŁĄCZNIE korzyści). Za bezpieczny i rozsądny uważa się bezruch, ewentualnie jakieś ćwiczenia, które nawet trudno nazwać ćwiczeniami (uniesienie rąk do wysokości ramion w siadzie na krześle).
Niestety tak myślą nie tylko ciężarne kobiety i ich otoczenie, ale też często lekarze (jeśli myślicie, że widocznie mają rację, to wróćcie do pierwszego akapitu - kto był przeciw wszelkim humanitarnym i zdroworosądkowym zmianom na porodówkach w imię "medycyny"?)
Tymczasem regularna aktywność fizyczna w ciąży to prosty i tani sposób (przecież możesz ćwiczyć w mieszkaniu, na świeżym powietrzu, całkiem za darmo) na poprawę zdrowia fizycznego ciężarnej i jej dziecka oraz kondycji psychicznej przyszłych mam. Przyszłe mamy zapewniają swoim dzieciom mnóstwo korzyści, np. "polisę" w postaci lepiej rozwiniętego łożyska, mniej tkanki tłuszczowej, lepszy rozwój motoryczny i nerwowy. Same nie mają lub prawie nie mają dolegliwości ciążowych, są sprawniejsze, szczuplejsze, nie wiedzą co to rozstępy, pociążowa nadwaga i nietrzymanie moczu. Nie boją się porodu i na ogół przechodza go sprawniej i bez ingerencji medycznych. To też sposób na oszczędności w służbie zdrowia. Sprawne matki nie potrzebują wielu konsultacji, ich porody są tańsze, a dzieci zdrowsze.
Nic tylko wstać z kanapy i się ruszyć, ale o tym nie usłyszysz od swojego lekarza skupionego na wynikach krwi i usg. Nie dowiesz się z mediów, bo tam będzie "ekspert" ginekolog z nadwagą, który nigdy w życiu nie widział ciężarnej robiącej przysiady, za to zacznie opowiadać o nie mających związku z tematem patologiach. A dziennikarka, która sama jest przekonana, że od zginania kolanek się roni, a intensywne marsze trzeba przerwać w połowie ciąży, nie zada żadnego dociekliwego pytania. Nie dowiesz się też z gazet dla rodziców, bo tam królują zachowawcze głupoty. Może się nawet zdarzyć tak, że nie dowiesz się tego od prowadzących ćwiczenia dla ciężarnych, bo z braku zainteresowania przyszłych mam takie zajęcia funkcjonują czasem wyłącznie w grafiku internetowym, a z drugiej strony ciężko przerażeni prowadzący proponują zdrowym kobietom kręcenie stopą lub barkami jako "aktywność fizyczną". Nie pomogą też koleżanki, nawet te oświecone, bo są na ogół oświecone do momentu zajścia w ciążę. Potem najbardziej błahe jednostkowe zdarzenie zinterpretują jako przeciwskazanie do ruchu.
Tymczasem bezruch w ciąży to nie jest profilaktyka jak się wszystkim wydaje, ale mniejsze zło, które należy podjąć tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, np. kiedy leżysz na patologii ciąży. A i wtedy powinnaś wykonywać odpowiednie subtelne ćwiczenia...
My chcemy to zmienić, ale wiemy, że same głową muru nie przebijemy. Może tytuł kobiety roku dałby nam szansę na promowanie aktywności w ciąży?
piątek, 14 marca 2014
(85) Przyczyń się do promowania aktywności fizycznej w ciąży! Zagłosuj na nas!
Zostałyśmy zgłoszone do plebiscytu "Głosu Wielkopolskiego" na "Kobietę przedsiębiorczą 2013 roku".
Prosimy, zagłosuj na nas, przyczyń się do promowania aktywności fizycznej w ciąży!
Wyślij sms na nr 72355 o treści SUPER.242
Niestety sms kosztuje 2,46 zł.
Może namówisz też swoich znajomych, swoje znajome - szczególnie mamy obecne, przyszłe lub potencjalne?
Poniżej więcej informacji o plebiscycie i naszym udziale w nim.
Zostałyśmy zgłoszone do plebiscytu, ponieważ tak naprawdę nie chodzi o kobiety przedsiębiorcze, ale o kobiety robiące coś społecznie użytecznego, oryginalnego, ciekawego, itd. A takie jest promowanie aktywności fizycznej wśród kobiet w ciąży.
"Samotrzeć", poświęcając czas wolny, własnymi środkami, usiłujemy zwalczać ogromny problem epidemiologiczny jakim jest bezruch przyszłych mam. Wprawdzie prowadzone przez nas zajęcia są płatne, ale skromy zysk idzie na wynajem sali, szkolenia, książki, promocję. Gdyby naszym celem była przedsiębiorczość, to już dawno rzuciłybyśmy to wszystko w cholerę. Zresztą stereotypy są tak silne, że kobiety nie chciały masowo ćwiczyć nawet wtedy, kiedy poszukałyśmy sponsora zajęć i można było brać w nich udział całkiem za darmo.
Całą resztę działań prowadzimy w ramach misji i obsesji - edukujemy, udzielamy informacji kobietom z całej Polski, pomagamy piszącym prace dyplomowe, blogujemy, piszemy, opinujemy, występujemy, szukamy każdej sposobności, żeby mówić o aktywności fizycznej w ciąży, masowo ślemy informacje do mediów.
Kiedy mamy kryzys to myślimy, że przecież to nie my powinnyśmy robić, ale jakieś instytucje (NFZ, Urząd Miasta, stowarzyszenia ginekologów, media?)
Sylwetki kandydatek są np. w dzisiejszym (14.03) wydaniu "Głosu Wielkopolskiego" oraz na stronie internetowej gazety. O nas możesz poczytać tutaj:
http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3364437,kobieta-przedsiebiorcza-2013-anna-wawrzyniakstrzelinska-i-katarzyna-grzymislawska,id,t.html
Tam możesz też śledzić na bieżąco wyniki plebiscytu.
Liczymy na Ciebie i Twoich znajomych! Dziękujemy nie tylko w swoim imieniu, ale też kobiet, które teraz nie wiedzą o aktywności fizycznej w ciąży lub myślą o nie stereotypowo, a po publikacjach w "Głosie" zmienią zdanie z korzyścią dla siebie i swoich dzieci!
PS Jeśli jesteś naszą klientką, to pewnie zastanawiasz się, gdzie jest Danka-ceniona położna. Danka trzyma za nas kciuki, ale sama niestety nie chciała wystąpić.
Zostałyśmy zgłoszone do plebiscytu "Głosu Wielkopolskiego" na "Kobietę przedsiębiorczą 2013 roku".
Prosimy, zagłosuj na nas, przyczyń się do promowania aktywności fizycznej w ciąży!
Wyślij sms na nr 72355 o treści SUPER.242
Niestety sms kosztuje 2,46 zł.
Może namówisz też swoich znajomych, swoje znajome - szczególnie mamy obecne, przyszłe lub potencjalne?
Poniżej więcej informacji o plebiscycie i naszym udziale w nim.
Zostałyśmy zgłoszone do plebiscytu, ponieważ tak naprawdę nie chodzi o kobiety przedsiębiorcze, ale o kobiety robiące coś społecznie użytecznego, oryginalnego, ciekawego, itd. A takie jest promowanie aktywności fizycznej wśród kobiet w ciąży.
"Samotrzeć", poświęcając czas wolny, własnymi środkami, usiłujemy zwalczać ogromny problem epidemiologiczny jakim jest bezruch przyszłych mam. Wprawdzie prowadzone przez nas zajęcia są płatne, ale skromy zysk idzie na wynajem sali, szkolenia, książki, promocję. Gdyby naszym celem była przedsiębiorczość, to już dawno rzuciłybyśmy to wszystko w cholerę. Zresztą stereotypy są tak silne, że kobiety nie chciały masowo ćwiczyć nawet wtedy, kiedy poszukałyśmy sponsora zajęć i można było brać w nich udział całkiem za darmo.
Całą resztę działań prowadzimy w ramach misji i obsesji - edukujemy, udzielamy informacji kobietom z całej Polski, pomagamy piszącym prace dyplomowe, blogujemy, piszemy, opinujemy, występujemy, szukamy każdej sposobności, żeby mówić o aktywności fizycznej w ciąży, masowo ślemy informacje do mediów.
Kiedy mamy kryzys to myślimy, że przecież to nie my powinnyśmy robić, ale jakieś instytucje (NFZ, Urząd Miasta, stowarzyszenia ginekologów, media?)
Sylwetki kandydatek są np. w dzisiejszym (14.03) wydaniu "Głosu Wielkopolskiego" oraz na stronie internetowej gazety. O nas możesz poczytać tutaj:
http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3364437,kobieta-przedsiebiorcza-2013-anna-wawrzyniakstrzelinska-i-katarzyna-grzymislawska,id,t.html
Tam możesz też śledzić na bieżąco wyniki plebiscytu.
Liczymy na Ciebie i Twoich znajomych! Dziękujemy nie tylko w swoim imieniu, ale też kobiet, które teraz nie wiedzą o aktywności fizycznej w ciąży lub myślą o nie stereotypowo, a po publikacjach w "Głosie" zmienią zdanie z korzyścią dla siebie i swoich dzieci!
PS Jeśli jesteś naszą klientką, to pewnie zastanawiasz się, gdzie jest Danka-ceniona położna. Danka trzyma za nas kciuki, ale sama niestety nie chciała wystąpić.
sobota, 8 marca 2014
(84) Tym razem o porodzie Ani
Prezentujemy kolejną opinię naszej klientki. Ania twierdzi, że trafiła do nas po przeczytaniu poprzednich relacji porodowych. Może Ty ruszysz się i przestaniesz się "oszczędzać" po przeczytaniu relacji Ani?
"Cześć Dbamy o mamy :)
Prezentujemy kolejną opinię naszej klientki. Ania twierdzi, że trafiła do nas po przeczytaniu poprzednich relacji porodowych. Może Ty ruszysz się i przestaniesz się "oszczędzać" po przeczytaniu relacji Ani?
"Cześć Dbamy o mamy :)
Kilka słów o moim porodzie...
Planowałam dotrzeć na zajęcia jeszcze we wtorek 18. lutego i w następne dni - do terminu planowanego porodu (22. lutego).
Czwartkowe zajęcia 13. lutego prowadziła Danusia, która rzuciła
fachowym okiem na mój brzuch i powiedziała, że główka już jest ładnie
wstawiona w kanał rodny więc w przyszłym tygodniu pewnie urodzę.
Pomyliła się tylko trochę :) Bo poród zaczął się w walentynkowy wieczór.
Noc spędziliśmy na porodówce w Raszei, gdzie walczyłam o kolejne
centymetry rozwarcia poprzez bociani krok i przysiady przy drabince.
Niestety pomimo skurczów nie odchodziły wody płodowe ani rozwarcie nie
postępowało.
Ostatecznie szczęśliwe zakończenie miało miejsce o 15:35 15. lutego.
Pomimo mocnego wyczerpania (właściwie byłam pewna, że nie znajdę na to
sił) w pięciu parciach Helenka była już na świecie. Mogliśmy pobyć
jeszcze razem przez ponad godzinę na sali porodowej. Siły wróciły
natychmiast, chyba dostałam jakichś ponadludzkich mocy ze szczęścia. Po
tym czasie przyszły położne aby nas przenieść, ja zaś... wstałam z
łóżka, założyłam spodnie i chciałam iść na salę :) Położne były nieco
przerażone moim postępowaniem :) Na sali, kilka godzin po porodzie i
nieprzespanych 48 h, usłyszałam od położnej "Ale pani kwitnąco wygląda".
Kolejnej nocy nie przespałam - z nadmiaru emocji i dlatego, że wolałam
gapić się na moje cudo. Jak się czułam po porodzie? Jakbym mogła
przebiec maraton.
Dziś mija 11 dni od porodu a ja wciąż mam energię na nocne wstawanie i dzienne ogarnianie rzeczywistości :)
Rozpoczęcie ćwiczeń w Dbamy o mamy to była jedna z najlepszych decyzji
podczas ciąży. Endorfiny i pozytywne nastawienie, wiedza, co może mnie
czekać, fachowość i kreatywność prowadzących - dziękuję! Pozdrawiam i do
zobaczenia przy następnej ciąży a wszystkim dziewczynom życzę pięknych
porodów! :)"
Ania Matuszczak
piątek, 28 lutego 2014
(83) Po prostu położna - bezpłatne spotkanie
8 marca zapraszamy nasze klientki oraz wszystkie inne przyszłe mamy z Poznania i okolic na bezpłatne spotkanie organizowane w ramach akcji Po prostu Położna.
Początek warsztatów o godz. 11:00 w Hotel Twardowski (ul. Głogowska 358a). Wstęp wolny. Aby wziąć udział w warsztatach, należy wypełnić formularz dostępny na stronie www.poprostupolozna.pl. Na zarejestrowanych uczestników czekają liczne quizy z nagrodami oraz prezenty. O szczegółach spotkania uczestnicy zostaną poinformowani mailowo.
Organizatorem kampanii jest portal www.siostraania.pl, Fundacja Siostra Ania oraz NZOZ „Zdrowa Rodzina”.
8 marca zapraszamy nasze klientki oraz wszystkie inne przyszłe mamy z Poznania i okolic na bezpłatne spotkanie organizowane w ramach akcji Po prostu Położna.
Początek warsztatów o godz. 11:00 w Hotel Twardowski (ul. Głogowska 358a). Wstęp wolny. Aby wziąć udział w warsztatach, należy wypełnić formularz dostępny na stronie www.poprostupolozna.pl. Na zarejestrowanych uczestników czekają liczne quizy z nagrodami oraz prezenty. O szczegółach spotkania uczestnicy zostaną poinformowani mailowo.
Organizatorem kampanii jest portal www.siostraania.pl, Fundacja Siostra Ania oraz NZOZ „Zdrowa Rodzina”.
poniedziałek, 17 lutego 2014
(82) Poród Gosi (po poznańsku)
Oto porodowa relacja Gosi, która nie tylko u nas ćwiczyła, ale jest
też maniaczką wszelkiego ruchu i sportu. Jeśli wierzycie w przesądy, że
aktywność fizyczna powoduje przedwczesne porody, to wiedzcie, że
ekstremalnie aktywna, energetyczna Gosia urodziła 4 dni przed terminem.
A relację porodową pisała tydzień po porodzie. Zawsze, kiedy takie relacje otrzymujemy, to jesteśmy mile zaskoczone, tym jak szybko nasze klientki "się ogarniają". Nie każdy miałby wtedy siłę i ochotę zajmować się czymkolwiek niezwiązanym bezpośrednio z opieką nad dzieckiem (i sobą).
![]() |
| Gosia (ten szeroki uśmiech!) z Oskarkiem |
A relację porodową pisała tydzień po porodzie. Zawsze, kiedy takie relacje otrzymujemy, to jesteśmy mile zaskoczone, tym jak szybko nasze klientki "się ogarniają". Nie każdy miałby wtedy siłę i ochotę zajmować się czymkolwiek niezwiązanym bezpośrednio z opieką nad dzieckiem (i sobą).
"Witam ciepło i bardzo optymistycznie przyszłe ĆWICZĄCE MAMY!
Zostałam
mamą Oskara 9 lutego. Poród przebiegał dość sprawnie i
bezproblemowo, więc cóż rzec... Ćwiczcie ćwiczcie, ćwiczcie!!! Bo moim
zdaniem warto ;)
Co prawda ja nie miałam
żadnych komplikacji i problemów przez całą ciążę, więc nie ograniczała
mnie ona w niczym. Byłam optymistycznie nastawiona do porodu,
szczególnie zawsze po zajęciach w "Dbamy o Mamy" i wszystkim to gorąco
polecam. Jak dostałam syna na brzuszek z niedowierzaniem i w lekkim
szoku w kółko mówiłam: "ja tej! ja tej! ja tej! to jest już koniec? to
już koniec tej ciąży? to już? nie ma już brzucha? ja tej!!!"
"Ja
tej" - wynika z pewnie z mojego lokalnego patriotyzmu... rodowita
Poznianiara i bardzo często, nieświadomie stosująca słowo TEJ ;)
Więc
jak widzicie - poród jest to do przeżycia i zazwyczaj kończy się lekkim
szokiem. Ale na pewno sprawność fizyczna dzięki ćwiczeniom po porodzie
zdecydowanie szybciej wraca, a o samopoczuciu psychicznym już nie
wspomnę.
Czuję się świetnie i mam wrażenie, że mogłabym robić już wszystko... ale wiadomo rozsądnie się ograniczam. Bo minął dopiero tydzień. Mężowi ciężko zapanować nade mną w domu - wszystko mam na bieżąco posprzątane, poprane, powycierane i pookurzane, a wierzcie mi, że z JUNIOREM w domu jest jeszcze tego więcej niż się spodziewacie.
Czuję się świetnie i mam wrażenie, że mogłabym robić już wszystko... ale wiadomo rozsądnie się ograniczam. Bo minął dopiero tydzień. Mężowi ciężko zapanować nade mną w domu - wszystko mam na bieżąco posprzątane, poprane, powycierane i pookurzane, a wierzcie mi, że z JUNIOREM w domu jest jeszcze tego więcej niż się spodziewacie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim powodzenia!
Gosia i Oskar"
środa, 5 lutego 2014
(81) Ręce do góry!
Ostatnio powraca temat tego, czy w ciąży można unosić ręce do góry. Kilka osób na ćwiczeniach lub w mailach o to pytało. Dziewczyny miały obawy, że unoszenie rąk może:
- wywołać poród,
- spowodować oderwanie łożyska,
- spowodować oplątanie dziecka w pępowinę.
Zawsze trudno mi odpowiadać na takie pytania, bo przepraszam, ale są one absurdalne. Nie chodzi mi o to, żeby nikt o nic nie pytał, bo się ośmieszy, niczym w polskiej szkole. Pytajcie dziewczyny! Chodzi o to, że nie mogę przytoczyć np. wyników badań naukowych, bo nikt chyba tego nie badał, tak jak nikt prawdopodobnie nie badał wpływu zielonych rajstop na długość ciąży.
Żadna z tych rzeczy nie może zajść pod wpływem unoszenia rąk w górę, bo nie. Łożysko nie jest przyspawane do ramienia. Tak samo nie spowodujesz oderwania serca albo nerki w wyniku uniesienia ręki. W przeciwnym razie wszyscy nosilibyśmy wszystkie narządy wewnętrzne między nogami. Twoje ruszanie kończynami nie ma też wpływu na to co dzieję się wewnątrz macicy. Tu przydałby sie jakiś fizyk, żeby wytłumaczyć, że "ciało" zanurzone w płynie (owodniowym) "żyje własnym życiem".
Bez obaw możecie więc wykonywać "aerobikowe" czy "rozciąganiowe" unoszenia rąk albo unosić ręce wraz z oddechem dla relaksu.
Nie zachęcam jednak do czynności takich jak malowanie sufitu czy długie układanie rzeczy na najwyższej półce. Pozycja z rękami długo uniesionymi w górę nie jest zbyt fizjologiczna. Powoduje zwiększenie wygięcia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, a on i tak jest bardziej wygięty przez samą ciążę. Poza tym taka pozycja sprzyja np. zawrotom głowy, na które wiele z nas jest w ciąży podatnych.
Czyli nie maluj sufitu, bo może Ci się zrobić słabo i będą Cię boleć plecy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś w np. w czasie rozgrzewki wyciągała na zmianą ręce w górę.
Nadal myślisz, że Ci się coś oderwie? A oderwało się jak wieszałaś płaszcz na wieszak, odstawiałaś kubek na suszarkę lub suszyłaś włosy?
Ostatnio powraca temat tego, czy w ciąży można unosić ręce do góry. Kilka osób na ćwiczeniach lub w mailach o to pytało. Dziewczyny miały obawy, że unoszenie rąk może:
- wywołać poród,
- spowodować oderwanie łożyska,
- spowodować oplątanie dziecka w pępowinę.
Zawsze trudno mi odpowiadać na takie pytania, bo przepraszam, ale są one absurdalne. Nie chodzi mi o to, żeby nikt o nic nie pytał, bo się ośmieszy, niczym w polskiej szkole. Pytajcie dziewczyny! Chodzi o to, że nie mogę przytoczyć np. wyników badań naukowych, bo nikt chyba tego nie badał, tak jak nikt prawdopodobnie nie badał wpływu zielonych rajstop na długość ciąży.
Żadna z tych rzeczy nie może zajść pod wpływem unoszenia rąk w górę, bo nie. Łożysko nie jest przyspawane do ramienia. Tak samo nie spowodujesz oderwania serca albo nerki w wyniku uniesienia ręki. W przeciwnym razie wszyscy nosilibyśmy wszystkie narządy wewnętrzne między nogami. Twoje ruszanie kończynami nie ma też wpływu na to co dzieję się wewnątrz macicy. Tu przydałby sie jakiś fizyk, żeby wytłumaczyć, że "ciało" zanurzone w płynie (owodniowym) "żyje własnym życiem".
Bez obaw możecie więc wykonywać "aerobikowe" czy "rozciąganiowe" unoszenia rąk albo unosić ręce wraz z oddechem dla relaksu.
Nie zachęcam jednak do czynności takich jak malowanie sufitu czy długie układanie rzeczy na najwyższej półce. Pozycja z rękami długo uniesionymi w górę nie jest zbyt fizjologiczna. Powoduje zwiększenie wygięcia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, a on i tak jest bardziej wygięty przez samą ciążę. Poza tym taka pozycja sprzyja np. zawrotom głowy, na które wiele z nas jest w ciąży podatnych.
Czyli nie maluj sufitu, bo może Ci się zrobić słabo i będą Cię boleć plecy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś w np. w czasie rozgrzewki wyciągała na zmianą ręce w górę.
Nadal myślisz, że Ci się coś oderwie? A oderwało się jak wieszałaś płaszcz na wieszak, odstawiałaś kubek na suszarkę lub suszyłaś włosy?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




