Od ćwiczenia się nie rodzi, to bezczynność szkodzi!
Stowarzyszenie na Rzecz Wspierania Kobiet "Dbamy o Mamy"
czwartek, 25 lipca 2019
(156) Zaświadczenia lekarskie dla ćwiczących ciężarnych
Niedawno w pewnym fachowym gronie rozgorzała dyskusja na temat tego czy żądać od kobiet ćwiczących w ciąży zaświadczeń od lekarza, pozwalających na aktywność fizyczną czy nie. Nasze Stowarzyszenie stoi na stanowisku, że nie, nie, i jeszcze raz nie. Dlaczego? Z wielu powodów:
1) naszym zdaniem jest to szalenie protekcjonalne, jest to przedmiotowe traktowanie kobiet.
Słuchaj "dziecko", nie będę z tobą rozmawiać, daj usprawiedliwienie od "rodzica".
A co jeśli naszą klientką jest np. mama ginekolog, położna, wieloletnia joginka, doświadczona instruktorka fitness, mama trójki dzieci, która w każdej ciąży ćwiczyła, doktorantka AWF pisząca pracę o aktywności w ciąży, itd. itp. Robi się śmiesznie, prawda?
2) jeśli już zaczęłybyśmy żądać takich zaświadczeń, to musiałybyśmy to robić przed każdymi ćwiczeniami. No bo skoro uznajemy, że kobiety nie są w stanie ocenić swojej zdolności do ćwiczeń, swojego samopoczucia, to musimy być konsekwentne. Dlaczego brać zaświadczenie raz na miesiąc, jak ktoś zaproponował? Bierzmy trzy razy w tygodniu!
3) zdaje się, że to jednak kobieta najlepiej zna swoje ciało, jest z sobą na co dzień i jest w stanie na bieżąco ocenić swoje możliwości. Jeśli np. kobieta ma zaświadczenie od lekarza o dopuszczeniu do ćwiczeń z poniedziałku, ale w środę dostaje gorączki/ boli ją głowa/ plami/ czuje się osłabiona, podejrzewa skurcze, itd. (niepotrzebne skreślić), to zdaje się, że w takiej sytuacji bieżąca racjonalna ocena kobiety jest wiążąca, a nie zaświadczenie od ginekologa.
4) zaświadczenie od ginekologa tak naprawdę niewiele nam mówi, bo przyszła mama może takie zaświadczenie od lekarza otrzymać, ale nie wspomni ani jej/jemu, ani nam, że oprócz ciąży np. ma jakieś przewlekłe schorzenie. Może być też całkiem zdrowa, ale nie powie nam, że zanim przyszła do nas na taniec o 16.00, to o 7.00 przebiegła 10 km, a potem jeszcze zaliczyła basen i 2 godziny aerobiku, co zmienia nieco sytuację. Zamiast żądać zaświadczeń, trzeba mieć trochę zaufania do ludzi, a gdzieś z tyłu głowy mieć świadomość tego, że jeśli ktoś nie będzie chciał być z nami szczery i/lub będzie działał autodestrukcyjnie, to i tak nie mamy na to wpływu.
5) w naszej polskiej rzeczywistości mogłoby się zdarzyć, że mimo książkowej ciąży ginekolog nie wypisałby takiego zaświadczenia. Dlaczego? To już trzeba pytać takich lekarzy. Wyobrażam sobie, że z braku czasu, niechęci do dodatkowej papierologii, małej wiedzy o aktywności fizycznej, strachu przed braniem odpowiedzialności, osobistej niechęci do ruchu, czy zwykłej nieżyczliwości. I kobieta miałaby być pozbawiona leczniczego ruchu z powodu takich "niemerytorycznych" przesłanek? Zresztą, gdybym była lekarzem, to też bym chyba nie podpisała takiej zgody, zgodnie z punktami 3 i 4. To kobieta musi w danej chwili zdecydować czy może ćwiczyć czy raczej powinna odpocząć/udać się na izbę przyjęć niezależnie od posiadanego zezwolenia. No i lekarz nie ma wiedzy/wpływu na kontekst - może przyszła mama chce z zaświadczeniem wybrać się na wyścig rowerowy, choć na rowerze jeździła 10 lat temu albo na zwykłe ćwiczenia, ale głodzi się z powodu zaburzeń odżywiania. To przerysowane przykłady, ale wiadomo o co chodzi.
6) nie zapraszamy przyszłych mam na obóz kondycyjny, tylko na godzinne zajęcia dla ciężarnych. Gdybyśmy organizowały jednak obozy kondycyjne dla kobiet w ciąży (żart), to wtedy tak, rzeczywiście opinia lekarza, wyniki badań, itp. by się przydały.
7) żądanie zaświadczeń o zdolności do ćwiczeń ciążowych, sugeruje, że ćwiczenia są jakąś aktywnością wysokiego ryzyka. No właśnie nie są. Wieczne siedzenie jest aktywnością wysokiego ryzyka.
niedziela, 12 maja 2019
(155) To poród nie jest wydarzeniem wyłącznie medycznym?
To poród nie jest wydarzeniem wyłącznie medycznym?
Takie pytanie padło podczas zajęć szkoły rodzenia.
Dyskusja, która potem się wywiązała, mam nadzieję otworzyła oczy uczestnikom spotkania. Mi na pewno. Doszło do mnie na zasadzie gwałtownego olśnienia, dlaczego kobiety nie przygotowują się fizycznie do porodu. No bo skoro poród w odbiorze dużej części społeczeństwa jest wydarzeniem medycznym, czymś takim jak atak serca, złamanie ręki, operacja wyrostka czy usunięcie migdałków, to samemu nic zrobić nie można, tylko przyjść i zdać się na wykwalifikowany personel...
I potem następuje mnóstwo rozczarowań, traum, wzajemnego niezrozumienia...
Moi Drodzy, poród nie jest wydarzeniem medycznym. Tzn. czasami, w rzadkich przypadkach oczywiście jest. Jednak w większości porodów aspekt medyczny jest co najwyżej jednym z aspektów, i to wcale nie najważniejszym, a wiele porodów (nawet tych dziejących się w szpitalu) zdarzeniem medycznym nie jest wcale.
Trzymajmy się przykładu z usuwaniem migdałków. To nigdy nie zadzieje się na ulicy, w samolocie, nie zrobisz sobie tego sama w łazience w towarzystwie empatycznych pielęgniarek laryngologicznych. Natomiast kobiety rodzą poza szpitalem. W naszym kraju rzadko (w niektórych krajach bardzo często), choć wcale nie tak rzadko jak się wydaje - sama znam dwie kobiety, które nie zdążyły do szpitala, oraz wiele takich, które w domu urodziły już w sposób planowany i pod właściwą opieką.
W czasie usuwania migdałków praca pacjenta jest minimalna, raczej nie może się ruszać, niepotrzebne mu techniki oddychania czy relaksu (choć zapewne nie zaszkodzą). W czasie porodu jak najbardziej trzeba się ruszać, a brak kondycji, umiejętności oddychania czy relaksowania się mogą nawet doprowadzić komplikacji. Krótko mówiąc to kobieta rodzi. I od jej nastawienia, wiedzy, umiejętności, kondycji wiele zależy, ale też znaczy to że jest w dużej mierze zdana na siebie, często jest na sali porodowej sama, a poród się toczy. Migdałki usuwa ktoś i raczej w trakcie zabiegu nie zostawia się pacjenta, żeby radził sobie sam.
Przy różnych zabiegach ból jest znieczulany przez cały czas zabiegu. W czasie porodu tak się nie da. Nie można znieczulić się farmakologicznie od pierwszego skurczu (byłoby to niebezpieczne). Kobieta więc musi sobie sama jakoś radzić, dlatego nastawienie, umiejętności, wiedza, znajomość własnego ciała są bezcenne.
Usuwaniu migdałków towarzyszą na pewno emocje, lęk przed bólem, przed powodzeniem zabiegu, ale to chyba tyle. Nie musisz myśleć o drugiej osobie (dziecku), ani o tym czy podołasz nowemu życiu bez migdałów, jak będzie się zachowywał partner, itd. Emocje porodowe są nieporównywalne do żadnych innych.
W czasie porodu konieczne jest poczucie bezpieczeństwa. W czasie każdego innego zabiegu też, ale w innym sensie. Przy zabiegu nie przeszkadza np. zapewne brak przyciemnionego światła lub brak prysznica w pokoju zabiegowym. Nie potrzebujemy też bliskiej osoby, tzn. zapewne byłoby nam miło, ale w krótkim czasie przed znieczuleniem raczej dajemy sobie radę sami.
Krótko mówiąc, poród różni się tym od innych zabiegów, że to kobieta rodzi, a personel tylko obserwuje, ewentualnie wkracza w krytycznych momentach. Operacji bez personelu raczej się nie odbędzie. Poród dzieje się długo, nie wiadomo z góry jak długo. I jest na pewno wydarzeniem psychicznym, rodzinnym, społecznym...
Takie pytanie padło podczas zajęć szkoły rodzenia.
Dyskusja, która potem się wywiązała, mam nadzieję otworzyła oczy uczestnikom spotkania. Mi na pewno. Doszło do mnie na zasadzie gwałtownego olśnienia, dlaczego kobiety nie przygotowują się fizycznie do porodu. No bo skoro poród w odbiorze dużej części społeczeństwa jest wydarzeniem medycznym, czymś takim jak atak serca, złamanie ręki, operacja wyrostka czy usunięcie migdałków, to samemu nic zrobić nie można, tylko przyjść i zdać się na wykwalifikowany personel...
I potem następuje mnóstwo rozczarowań, traum, wzajemnego niezrozumienia...
Moi Drodzy, poród nie jest wydarzeniem medycznym. Tzn. czasami, w rzadkich przypadkach oczywiście jest. Jednak w większości porodów aspekt medyczny jest co najwyżej jednym z aspektów, i to wcale nie najważniejszym, a wiele porodów (nawet tych dziejących się w szpitalu) zdarzeniem medycznym nie jest wcale.
Trzymajmy się przykładu z usuwaniem migdałków. To nigdy nie zadzieje się na ulicy, w samolocie, nie zrobisz sobie tego sama w łazience w towarzystwie empatycznych pielęgniarek laryngologicznych. Natomiast kobiety rodzą poza szpitalem. W naszym kraju rzadko (w niektórych krajach bardzo często), choć wcale nie tak rzadko jak się wydaje - sama znam dwie kobiety, które nie zdążyły do szpitala, oraz wiele takich, które w domu urodziły już w sposób planowany i pod właściwą opieką.
W czasie usuwania migdałków praca pacjenta jest minimalna, raczej nie może się ruszać, niepotrzebne mu techniki oddychania czy relaksu (choć zapewne nie zaszkodzą). W czasie porodu jak najbardziej trzeba się ruszać, a brak kondycji, umiejętności oddychania czy relaksowania się mogą nawet doprowadzić komplikacji. Krótko mówiąc to kobieta rodzi. I od jej nastawienia, wiedzy, umiejętności, kondycji wiele zależy, ale też znaczy to że jest w dużej mierze zdana na siebie, często jest na sali porodowej sama, a poród się toczy. Migdałki usuwa ktoś i raczej w trakcie zabiegu nie zostawia się pacjenta, żeby radził sobie sam.
Przy różnych zabiegach ból jest znieczulany przez cały czas zabiegu. W czasie porodu tak się nie da. Nie można znieczulić się farmakologicznie od pierwszego skurczu (byłoby to niebezpieczne). Kobieta więc musi sobie sama jakoś radzić, dlatego nastawienie, umiejętności, wiedza, znajomość własnego ciała są bezcenne.
Usuwaniu migdałków towarzyszą na pewno emocje, lęk przed bólem, przed powodzeniem zabiegu, ale to chyba tyle. Nie musisz myśleć o drugiej osobie (dziecku), ani o tym czy podołasz nowemu życiu bez migdałów, jak będzie się zachowywał partner, itd. Emocje porodowe są nieporównywalne do żadnych innych.
W czasie porodu konieczne jest poczucie bezpieczeństwa. W czasie każdego innego zabiegu też, ale w innym sensie. Przy zabiegu nie przeszkadza np. zapewne brak przyciemnionego światła lub brak prysznica w pokoju zabiegowym. Nie potrzebujemy też bliskiej osoby, tzn. zapewne byłoby nam miło, ale w krótkim czasie przed znieczuleniem raczej dajemy sobie radę sami.
Krótko mówiąc, poród różni się tym od innych zabiegów, że to kobieta rodzi, a personel tylko obserwuje, ewentualnie wkracza w krytycznych momentach. Operacji bez personelu raczej się nie odbędzie. Poród dzieje się długo, nie wiadomo z góry jak długo. I jest na pewno wydarzeniem psychicznym, rodzinnym, społecznym...
środa, 3 kwietnia 2019
(154) Nie mogę ćwiczyć, bo mi się szyjka skraca
Nagminnie zdarza nam się taka oto sytuacja: przyszła mama przychodzi do szkoły rodzenia na zajęcia ruchowe i mówi "ale ja będę tylko patrzeć, bo mi się szyjka skraca, nie mogę ćwiczyć".
Chciałabym Wam wykazać brak logiki i spójności takich przekonań. W innym poście powołam się na wyniki badań naukowych, tu zostańmy przy zdroworoządkowej analizie przesądów.
Ta przyszła mama (właściwie dziesiątki przyszłych mam, niestety) przychodzi na własnych nogach. Nawet jeśli przyjechała samochodem, to jednak jakiś dystans musiała pokonać, a wcześniej dojść do samochodu i do niego wsiąść (przysiad!). Schodzi/wchodzi po schodach, przemieszcza się po szkole, wstaje/siada (na krześle i toalecie), czasem kładzie się i wstaje do badania ktg. Czyli szyjka macicy odróżnia ruch codzienny od ruchu dla zdrowia, tak? I ten pierwszy - codzienny jest ok, ale ten drugi - dla sprawności i zdrowia szyjkę skraca? Czyli jeśli idziesz po chleb, to wszystko ok, ale jeśli przemierzysz ten sam dystans z inną intencją, wyłącznie dla "rozruszania się", to szyjce włączy się czerwone światło i zacznie się piorunem "pruć"? Nieco niespójna teoria.
Powiesz, w takim razie, że cała rzecz w intensywności. Tylko że akurat zajęcia, które przywołuję dla przykładu nie są wcale intensywniejsze od codziennych czynności, no może odrobinę. Za to są przemyślane i fizjologiczne, tzn. dopasowane do tego co ciało lubi. (Większa intensywność wcale nie szkodzi, ale to nam nie pasuje do wywodu, więc zostawmy tę kwestię).
To może chodzi o grawitację, która rzekomo tak strasznie wpływa na szyjkę? Cóż, tylko że jeśli godzinami siedzisz, a nawet półleżysz, to też grawitacja działa, a dodatkowo działają inne wygenerowane przez Ciebie osobiście czynniki, jak zła postawa, napięcia, ściskanie brzucha, kiepska praca przepony, kiepskie trawienie, osłabianie dna miednicy, zatwardzenia i gazy z bezruchu, itd. No i nadal pozostaje pytanie czy jak idziesz po chleb lub do szkoły rodzenia/doktora, to grawitacja się wyłącza? Włącza się tylko i wyłącznie podczas przemyślanych, intencjonalnych ćwiczeń?
Jeżeli ktoś unika aktywności fizycznej, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, jego codzienne ruchy są nieprawidłowe. Powodem tego jest brak świadomości ciała, brak odpowiednich umiejętności, wiedzy, siły, elastyczności, złe nawyki. Czyli np. taka osoba garbi się, źle stawia stopy, wysuwa do przodu miednicę, usztywnia ciało, traci na koordynacji, nieprawidłowo siedzi. I co? Szyjka macicy w trakcie pielęgnowania złych nawyków ruchowych jest w optymalnym stanie? Zacznie się natomiast gwałtownie skracać, jeśli pod kierunkiem wykwalifikowanej osoby popracujesz nad prawidłową postawą, głębokim oddechem, dnem miednicy, równowagą, uwalnianiem napięć, itd.? Przecież to na pierwszy rzut oka nie trzyma się kupy.
Na koniec wisienka na torcie. Pozycje odciążające szyjkę macicy, to np. takie na czworakach, kolanach i przedramionach, w odpowiedniej pozycji na boku, itd. Czyli jeśli słyszysz, że szyjka Ci się skraca, to zamiast siedzieć i polegiwać (bardzo duży nacisk na szyjkę!!!), to powinnaś 5 razy w tygodniu brać udział w ćwiczeniach dla ciężarnych, gdzie jest mnóstwo ćwiczeń w opisanych odciążających pozycjach.
Od dawna też kołacze mi się po głowie taka nieśmiała wątpliwość: jeśli skracanie się szyjki macicy jest diagnozowane nagminnie, to może to nie jest jednak patologia, a naturalne zjawisko albo jakieś "przedobrzenie" diagnostyczne?
Tą wątpliwość podsyca anglojęzyczna literatura, gdzie rzadko można znaleźć informacje o skracaniu się szyjki. Problemem jest dopiero jej rozwieranie się w ciąży. Wydana przez Stowarzyszenie po polsku książka "Przećwicz ciążę" też wspomina o badaniach nad wpływem ćwiczeń na długość ciąży u kobiet, u których nastąpiło przedwczesne rozwarcie szyjki (lepsze wyniki miały kobiety, które wcześniej ćwiczyły).
Książkę możesz kupić tu: https://www.dbamyomamy.org.pl/index.php/component/k2/item/537-ksiazka-przecwicz-ciaze-juz-w-sprzedazy.html
piątek, 15 lutego 2019
(153) Fragmenty książki dla ciężarnych i specjalistów o aktywności fizycznej w ciąży
Fragmenty książki "Przećwicz ciążę", wydanej przez nasze Stowarzyszenie. Możesz ją kupić tutaj: https://www.dbamyomamy.org.pl/index.php/component/k2/item/537-ksiazka-przecwicz-ciaze-juz-w-sprzedazy.html
„Ćwiczenia ani trochę nie spowolniły rozwoju łożyska. Raczej je przyspieszyły, co z kolei znacząco wpłynęło na jego funkcjonalność w późnej fazie ciąży. Jeśli ćwiczenia są kontynuowane, rozwój łożyska jest prawie trzykrotnie szybszy w środkowej fazie ciąży i ma ono około 15% więcej naczyń i większą powierzchnię w momencie porodu. Jest to kolejny przykład tego, jak wzajemne oddziaływanie regularnych ćwiczeń i zmian będących efektem ciąży zapewnia nieprzewidziane skutki ochronne dla dziecka, minimalizując tym samym ryzyko komplikacji mogących pojawić się w późnej fazie ciąży”.
„Pierwszą rzeczą, na którą zwracaliśmy uwagę podczas porodu, była reakcja tętna płodu na skurcze porodowe. Znaleźliśmy dowody, że dzieci kobiet, które kontynuowały ćwiczenia, tolerowały stres wynikający ze skurczów dużo lepiej niż dzieci kobiet, które przestały ćwiczyć na długo przed porodem oraz dzieci kobiet z grupy kontrolnej”.
„W ramach ostatecznego sprawdzenia pobraliśmy próbki krwi z pępowin dzieci ćwiczących kobiet i z grupy kontrolnej w momencie urodzenia i zbadaliśmy kilka czynników. Po pierwsze, poziom erytropoetyny pozostał niski, wskazując, że dostępność tlenu była odpowiednia podczas trwania porodu. Po drugie, liczba czerwonych krwinek we krwi dzieci ćwiczących matek była niższa, co znaczy, że dzieci były przez jakiś czas względnie mniej zestresowane. To samo okazało się przy pomiarze nagromadzenia kwasów we krwi”.
„Na rycinie 3.1 zaznaczony został wiek ciążowy oraz moment porodu. Dane dotyczą kobiet, które kontynuowały ćwiczenia, oraz fizycznie aktywnej grupy kontrolnej. Diagram obrazuje procentową liczbę kobiet w każdej z tych grup, które rodziły na przestrzeni od trzydziestego drugiego do końca czterdziestego drugiego tygodnia, przy czym za termin uważa się koniec czterdziestego tygodnia. Należy zwrócić uwagę, iż nic nie wskazuje na to, żeby kontynuowanie regularnych ćwiczeń w czasie ciąży zwiększało występowanie porodu o tyle prędzej, aby spowodował on problemy związane z wcześniactwem dziecka”.
czwartek, 17 stycznia 2019
(152) "Przećwicz ciążę" już w sprzedaży
Już czy raczej wreszcie można kupić od dawna zapowiadaną przez nas książkę "Przećwicz ciążę". Szczegóły sprzedaży znajdziesz na naszej stronie www.dbamyomamy.org.pl
Jest to lektura nie tylko dla kobiet w ciąży, ale też dla wszystkich specjalistów, którzy z ciężarnymi pracują: ginekologów, położnych, doul, prowadzących szkoły rodzenia, fizjoterapeutów, instruktorów fitness, trenerów personalnych oraz członków rodzin ciężarnych, którzy często przyszłym mamom ruch odradzają.
Pracujemy w "branży ciążowej" już piętnasty rok i możemy powiedzieć, że nie spotkałyśmy na polskim rynku drugiej takiej pozycji. Dlatego właśnie byłyśmy zmuszone wydać ją samodzielnie, tzn. jako Stowarzyszenie, ale to osobna historia.
"Przećwicz ciążę" to tłumaczenie z angielskiego książki "Exercising Through Your Pregnancy" napisanej przez dr Jamesa F. Clappa - lekarza położnika, międzynarodowy autorytet w dziedzinie ćwiczeń przedporodowych oraz Catherine Cram - fizjolog sportu, specjalizującą się w ćwiczeniach przedporodowych i poporodowych.
Książka zawiera instruktaż ćwiczeń, niemniej tylko jako dodatek. Nie jest to poradnik ćwiczeniowy, a raczej pozycja popularnonaukowa prezentująca różne aspekty ćwiczeniowo-okołoporodowe. Okołoporodowe, bo można w niej znaleźć informacje też o tym jak aktywność fizyczna wpływa na poczęcie albo połóg, laktację, rozwój niemowlęcia, itd.
Jednak, zgodnie z tytułem, tematem dominującym jest ciąża. W publikacji znajdziesz wyniki badań naukowych na temat aktywności fizycznej w ciąży - np. jak w pływa na termin porodu, rozwój łożyska, rozwój i masę płodu, długość porodu, ale też samopoczucie matki.
Bardzo dużo informacji, ciekawa lektura dla wnikliwych. Książka liczy 283 strony i zawiera bogatą bibliografię. W następnym odcinku opowiemy jak powstawała polska edycja publikacji.
Zapraszamy do zakupu książki przez stronę www.dbamyomamy.org.pl i będziemy wdzięczne za dzielenie się tą informacją z innymi.
poniedziałek, 26 listopada 2018
(151) Wpływ aktywności fizycznej na laktację
Wkrótce będziesz mogła kupić wydaną przez Stowarzyszenie książkę "Przećwicz ciążę. Zbiór niezbitych argumentów, dlaczego przed ciążą, w jej trakcie i po niej aktywność fizyczna jest bardzo ważna" (tłumaczenie z angielskiego "Exercising THrough Your Pregnancy" J. Clappa i C. Cram).
Tymczasem na zachętę publikujemy zdjęcie z książki, fragment o wpływie ćwiczeń na karmienie piersią i wzrost dziecka oraz spis treści.
Jeśli jesteś zainteresowana, napisz do nas maila (stowarzyszenie@dbamyomamy.org.pl). Damy znać, jak tylko książka będzie dostępna w sprzedaży.
"WPŁYW ĆWICZEŃ NA KARMIENIE PIERSIĄ I WZROST DZIECKA
Podczas długotrwałych ćwiczeń kobieta, pocąc się, traci wodę, a także spala pomiędzy 300 a 600 kilokalorii na godzinę. Kobieta karmiąca piersią także spala zwiększoną liczbę kalorii ze względu na produkcję mleka, które musi wyżywić szybko rosnące niemowlę (zazwyczaj jest to ponad 500 kalorii w czwartym miesiącu życia dziecka). Nic dziwnego, że kiedy mamy do czynienia zarówno z długotrwałymi ćwiczeniami, jak i z karmieniem piersią, muszą pojawić się dodatkowe pytania i wątpliwości:
● Czy ćwiczenia zaburzają laktację, przez co potrzeby dziecka pozostają niezaspokojone?
● Czy ćwiczenia wpływają na skład mleka: zawartość białek, tłuszczy, węglowodanów albo pojawienie się dodatkowych ilości kwasów metabolicznych, które mogłyby zmienić jego smak?
● Jeżeli tak, to czy regularne ćwiczenia w okresie laktacji spowalniają wzrost dziecka?
Przedstawię odpowiedzi na te pytania na podstawie aktualnego stanu wiedzy medycznej. Będą to informacje uzyskane z kilku najnowszych badań dotyczących laktacji i wzrostu dziecka".
● Czy ćwiczenia wpływają na skład mleka: zawartość białek, tłuszczy, węglowodanów albo pojawienie się dodatkowych ilości kwasów metabolicznych, które mogłyby zmienić jego smak?
● Jeżeli tak, to czy regularne ćwiczenia w okresie laktacji spowalniają wzrost dziecka?
Przedstawię odpowiedzi na te pytania na podstawie aktualnego stanu wiedzy medycznej. Będą to informacje uzyskane z kilku najnowszych badań dotyczących laktacji i wzrostu dziecka".
Spis treści
- JAK ĆWICZENIA WPŁYWAJĄ NA CIĄŻĘ 4
- WPŁYW ĆWICZEŃ NA PŁODNOŚĆ I WCZESNĄ CIĄŻĘ 28
- WPŁYW ĆWICZEŃ NA ROZWÓJ PŁODU I ŁOŻYSKA 36
- WPŁYW ĆWICZEŃ NA PŁÓD I WCZESNE DZIECIŃSTWO 47
- KORZYŚCI Z ĆWICZEŃ W CIĄŻY 60
- ZALECENIA DOTYCZĄCE ĆWICZEŃ: OKRES PRZED POCZĘCIEM I PIERWSZY TRYMESTR 78
- ZALECENIA DOTYCZĄCE ĆWICZEŃ: DRUGI I TRZECI TRYMESTR 107
- ZALECENIA DOTYCZĄCE ĆWICZEŃ: PO PORODZIE 117
- WPŁYW ĆWICZEŃ NA KARMIENIE PIERSIĄ I WZROST DZIECKA 131
- O TYM, JAK WYPRACOWAĆ SPERSONALIZOWANY PROGRAM ĆWICZEŃ DLA PRZYSZŁEJ MAMY 134
poniedziałek, 1 października 2018
(150) Poznański Budżet Obywatelski 2019
![]() |
| Zdjęcia dokumentujące projekt "Poznanianki..." realizowany w ramach Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego 2018 |
Bezpłatne zajęcia, ćwiczenia, warsztaty będą się odbywać w 2019 roku, jeśli teraz poświęcisz 5 minut i zagłosujesz na projekty zgłoszone przez Stowarzyszenie "Dbamy o Mamy" do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego 2019. Na tym etapie my już nic nie możemy zrobić, wszystko zależy od Ciebie.
Projekty Stowarzyszenia "Dbamy o Mamy" zgłoszone do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego 2019 mają numery VIII.9 i X.4.
Projekty Stowarzyszenia "Dbamy o Mamy" zgłoszone do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego 2019 mają numery VIII.9 i X.4.
Głosować można od 27 września do 19 października na stronie: https://pbo2019.um.poznan.pl/ Mogą to zrobić wszyscy mieszkańcy Poznania (również dzieci, w tym noworodki, jeśli mają już PESEL :-) ).
VIII.9 „Poznanianki ćwiczą mięśnie miłości” (rejon 8: Chartowo, Rataje, Zegrze)
Całoroczne bezpłatne ćwiczenia i warsztaty dotyczące dna miednicy dla kobiet w różnym wieku (w tym ciężarne, młode mamy, emerytki)
Te zajęcia już się odbywają w ramach PBO 2018. Walczymy o kontynuację. Efekty dotychczasowej pracy można obejrzeć tu:
X.4 „Mama nie jest sama” (rejon 10: Świerczewo, Wilda, Zielony Dębiec)
Różne zajęcia dla przyszłych i młodych mam: m. in. warsztaty chustonoszenia, ćwiczenia w ciąży i po, masaż Shantala, grupy wsparcia z doulą, spotkania z fizjoterapeutą, i in.
Te zajęcia prowadzimy od lat, ale z braku innych źródeł - odpłatnie, projekt umożliwiłby bezpłatny udział uczestniczek. Działania Stowarzyszenia można śledzić tu: https://www.facebook.com/stowarzyszenie.dbamyomamy lub na www.dbamyomamy.org.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





