Stowarzyszenie na Rzecz Wspierania Kobiet "Dbamy o Mamy"
(126) Porodowa opowieść Ani
W poniedziałek około 17.30 odeszły mi wody (nareszcie). Pojechaliśmy na porodówkę na Polną i okazało się, że rozwarcie jest na 3 cm, ale skurcze były jeszcze nieregularne. Zrobiono mi podstawowe badania i przyjęto na oddział obserwacyjny do czasu aż skurcze będą regularne. Oczywiście aby przyspieszyć ten proces przydały się ćwiczenia typu kręcenie biodrami, bocianie kroki oraz kroki sumo. Około 4.30 skurcze były już bardziej regularne i bolesne, a rozwarcie około 5 cm, datego zostaliśmy wpuszczeni na salę porodową, tam podłączono nas pod KTG. Co prawda ruchy przez to yły bardziej ograniczone, ale nie przeszkadzało to ćwiczeniom na piłce i kręceniu biodrami. W miarę jak bóle były silniejsze nie byłam juz w stanie wykonywać kroków sumo ani bocianich kroków, z czasem musiałam też porzucić piłkę. Ze względu na to, ze miałam bóle krzyżowe, to zbawienne okazało się kręcenie biodrami i masaż pleców. O 15.20 urodził się nasz synek. Dostał 10 punktów w skali Apgar. Sam poród był bardzo szybki. Wystarczyło około sześć skurczów partych i mały był na świecie. Nie obyło się bez nacięcia krocza, ale to już nie jet dla mnie problem.
Dziewczyny chciałam Wam podziękować za te kilka miesięcy ćwiczeń. Za to, że przygotowałyście mnie do tego zadania. Dzięki temu mogłam złagodzić ból oraz pomogłam małemu szybciej przyjść na świat. Dzięki aktywności w ciąży bardzo szybko po porodzie wróciłam do formy. Pozdrawiam Was serdecznie!
(125) Jak to robią w Niemczech?
12 maja miałyśmy przyjemność gościć Marzenę - polską położną pracującą w niemieckim domu narodzin w Północnej Westfalii (na zdjęciu w samym środku - sama też spodziewa się potomka). Siostra Marzeny była naszą klientką - skorzystała z kilku naszych kursów. I tak po sznureczku... Dziękujemy Dziewczyny!
Po spotkaniu z Marzeną postanowiłam się również wyprowadzić, zresztą jak kilka uczestniczek spotkania. Fajnie tam mają młode mamy. Przykłady?
Porody domowe i w domach narodzin są refundowane. Mamy obowiązuje tylko symboliczna opłata ok. 50 euro, które i tak zwraca im ubezpieczyciel. Zapewne to wyjaśnia "zagadkę" małej liczby porodów domowych w Polsce.
Młodej mamie przysługuje ... 36 wizyt patronażowych. Jeśli nie chce z nich korzystać , nie musi, ale jeśli potrzebuje rady, pomocy, wsparcia, to nie musi szukać daleko. Niektóre położne specjalizują się w opiece nad mamami, które mają poważne problemy, np. rodzinne. Są więc w stanie fachowo pomóc, a nie tylko wesprzeć. Takie rodziny mogą korzystać z pomocy położnej cały rok.
Dzieci szczepione są pierwszy raz w wieku dwóch miesięcy. Szczepienie przeciw gruźlicy prowadzone jest tylko w grupach wysokiego ryzyka.
W Polsce, jeśli dziecko nie chce ustawić się główką "do wyjścia", rozwiązanie jest właściwie tylko jedno - wyznaczenie terminu cesarskiego cięcia. W Niemczech powszechnie uznane i praktykowane w takich sytuacjach są: "odwracanie" dziecka w szpitalu, akupunktura, osteopatia.
Każda ubezpieczona kobieta ma prawo do bezpłatnych ćwiczeń poporodowych, kładących nacisk na dno miednicy. (My, nie chcąc żeby kobiety płaciły za takie ćwiczenia, złożyłyśmy projekt w pewnym konkursie. Niestety poległyśmy o kilka punktów. Łapiecie różnicę? U nich ćwiczenia za darmo dla wszystkich, u nas niepewne konkursy, o ile znajdą się takie "wariatki" jak my i poświęcą czas, żeby o nie powalczyć).
Wiele położnych wykorzystuje w swojej pracy akupunkturę, homeopatię, niektóre osteopatię, kursy sportowe i tańca brzucha. Tu pochwalę się, że Marzena chciała u mnie potańczyć, bo w niemiecki kurs nie mogła się wstrzelić czasowo.
Na razie tyle, ale jeszcze wócimy do tematu. Poza tym Marzena obiecała jeszcze nas odwiedzać.
(124) Nasi klienci - Magda i Jacuś.
Dla tych, co tak jak ja należą do mniejszości nieużywającej FB, publikuję list naszej dzielnej i wytrwałej klientki Magdy.
Magda doskonale podsumowuje to, co mówimy Wam właśnie w ramach Tygodnia Godnego Porodu.
Czyli że do ciąży, porodu, połogu, bycia mamą trzeba się przygotować fizycznie, emocjonalnie, intelektualnie.
Na nic gwarancje praw rodzących, jeśli nie będziecie wiedziały jak z nich skorzystać albo nie będziecie miały siły skorzystać.
"Drogie Dziewczyny! :)
W niedzielę minęły 2 tygodnie od kiedy nasz Jacuś jest na świecie! Nasze życie nabrało nowych barw! I nowych obowiązków;) Tak...pracy sporo, czasu mało by odpocząć, od porodu już nie pamiętam, co to przespana noc. Ale daję radę! Choć czasem zastanawiam się skąd czerpię siłę... Chyba po prostu byłam dobrze przygotowana do tego wielkiego wydarzenia i do nowej roli! Przede wszystkim dzięki Wam! Waszemu optymizmowi i pozytywnemu nastawieniu do porodu! Dobrym radom, które od Was uzyskałam - zarówno
przy okazji zajęć w ramach Szkoły Rodzenia Femina oraz poniedziałkowych i środowych ćwiczeń w ramach Waszego Stowarzyszenia! Brakuje mi tej aktywności... chyba przez to teraz zamiast wykorzystywać drzemki Jacka, by samej trochę odpocząć - biegam po mieszkaniu i wyszykuję, co jest jeszcze do zrobienia;)
Dość szybko udało mi się stanąć na nogi po porodzie. A poród miałam mieszany...można powiedzieć, że dwa w jednym. Zaczęło się od pęknięcia pęcherza, jak się potem okazało - trochę przedwcześnie. Rodziłam na Raszei. Pomiędzy podłączaniem do KTG, na szczęście pozwolono mi się poruszać. Skurcze początkowo były dosyć słabe... I tu przydały się bocianie kroki, kręcenie biodrami, przysiady i inne ćwiczenia znane mi z zajęć - to wszystko znacznie przyspieszyło akcję. Skurcze się rozhulały, od 7 cm
już pojawiały się parte....(ból nie do opisania...), rozwarcie pięknie doszło do 10 cm...Tylko Jacek odmówił współpracy. Położna śmiała się, że chyba nie może się zdecydować, czy chce wyjść czy może jeszcze nie... Przez całą pierwszą fazę porodu był bardzo aktywny, ciągle kopał, wiercił się... I ostatecznie spłatał nam figla, przyjmując ułożenie odgięciowe. Zatem poród zakończył się cięciem cesarskim. Trochę zmartwiła mnie ta decyzja lekarzy, ale najważniejsze było zdrowie i życie synka!
Chłopak urodził się zdrowy, dostał 10 punktów w skali Apgar. Ja natomiast po operacji obudziłam się z silnym bólem podbrzusza, co uświadomiło mi, że czeka mnie kolejne wyzwanie... Ale tutaj również przydała się ciążowa aktywność i choć nie obyło się bez bólu - szybko wstałam z łóżka i zaczęłam zajmować się Jackiem!
Zatem dziękuję Wam bardzo za poprowadzenie mnie przez moją ciążę, za wszystkie cenne informacje i wskazówki, które od Was uzyskałam! Natomiast wszystkim kobietkom w ciąży, które być może jeszcze się wahają - ćwiczyć czy nie - zdecydowanie polecam, by jak najszybciej zaczęły ćwiczyć! Dzięki aktywności fizycznej lepiej znosić będziecie ciążowe dolegliwości, a na poród udacie się dobrze przygotowane i świadome swojego ciała, co na pewno zaprocentuje! :)
Pozdrawiam gorąco!
Magda"